sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział pierwszy

Obudziły mnie ciche pomruki. Tak. Jasne. Kto tu wpuścił tego kota ?! Jednak nie myślałam nad tym. Czułam się źle z myślą, że tak potraktowałam Lysandra. No tak... Chciał mnie pocałować ale ja uciekłam. Cholerna idiotka! Przecież mi się podobał, to dlaczego odsunęłam się od niego? Uciekłam jak tchórz? Może nie byłam gotowa? Ech... Tyle pytań jak na moją głowę to i tak za dużo. Pewnie był smutny... Jeśli już nigdy się do mnie nie odezwie? Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Kto to? Rozalia. Ach no tak. Miałyśmy iść na zakupy. Później miałam u niej nocować. Może pogaduchy z Rozą mi poprawią humor.
Chociaż był początek wakacji, mi było zimno. No tak. Jak ktoś jest czemuś winny, zawsze mu zimno. Przynajmniej mi. Ubrałam czerwoną, zwiewną sukienkę z ramiączkami, do tego zielone balerinki. Włosy lekko przeczesałam, zanim przeczytałam wiadomość od Rozali. Co?! Ojej, to nie ona, cholera, kto to? Napisał tylko literkę 'a'. Nagle ten numer zadzwonił do mnie. Trochę się bałam, ale przecież nikt przez telefon mnie nie udusi. Może to Lysander?! Och, tak chciałam wyjaśnić to nieporozumienie. Hihi, nie myliłam się!
- Halo?- zapytałam nieznajomego rozmówcę.
- Witaj Emmo. To ja Ly...- zanim dokończył przerwałam mu.
- Ly-sander?- brzmiałam jakbym miała rozwolnienie.
- Jeżeli przerwałem Tobie w czymś to przepraszam..-Gdy mówił to zdanie, myślałam skąd on ma mój numer.
- Nie nie, chciałabym wyjaśnić tę wczorajszą sytuację...- Ach, zapomniałam wspomnieć, że to było wczoraj!
- Nic nie musisz wyjaśniać. Spłoszyłaś się. Wiem, byłem zbyt nachalny w twoim stosunku. Po prostu...- ostatnie zdanie powiedział takim  tonem, że aż zrobiło mi się ciepło w sercu.
- Yyyy.... No tak. Masz rację. A tak z innej beczki podobam ci się?- Naskoczyłam łobuzersko na niego. Hehe, w tej chwili przypomniał mi się Kastiel.
- Lepiej nie wyjaśniać tego przez telefon. Dasz się zaprosić na śniadanie do jakiejś restauracji?
-No jasne! - Choć była dopiero szósta, nie przejęłam się tym. Miałam jeszcze dziesięć godzin, zanim pójdę na zakupy z Rozą.
-To za pół godziny spotkamy się koło parku.
Rozłączyłam się. Miałam tylko pół godziny! No, dwadzieścia minut, bo zanim tam dojdę... Szybko wzięłam prysznic i ubrałam się w białą, elegancką koszulę z ciemno niebieskimi kwiatkami na rękawach. Do tego ubrałam jasno niebieskie legginsy i niebieskie conversy.
Ruszyłam na spotkanie z Lysandrem. To tak jakby randka. Hihi ale się cieszyłam. Tak po drodze skakałam z radości, że przyłączył się do skakania ze mną jakiś słodki, mały kundelek. Byłam przed parkiem spóźniona. Ale białowłosy chłopak nie zwrócił na to uwagi. Szukał czegoś w torbie.
-Zgubiłem swój notatnik.- Powiedział na powitanie z miną chłopca, któremu ktoś ukradł balonik.
-Lysander, cześć. A tak ogólnie to twój notatnik jest przy twoich butach.
Spojrzeliśmy oboje, jakby na komendę w dół. Faktycznie, leżał tam jasno brązowy zeszyt należący do osoby w której od początku się 'bujałam'.
-Idziemy? - Zaproponował a ja jedynie kiwnęłam głową.
Przez jakiś czas szliśmy w milczeniu, które oczywiście przerwałam ja.
-Powiedz mi, dlaczego chciałeś wczoraj mnie pocałować.
Lysander zarumienił się. Wyglądał tak uroczo!
- Jakby tu nie owijać w bawełnę, to już odkąd Ciebie poznałem no wiesz...- Nie dokończył. Widziałam jego zawstydzenie.
- Urzekły Ciebie me długie, o kolorze fiołków włosy i oczy o kolorze świeżo wykoszonej trawy?- Próbowałam mówić jak on, a Lysander cicho się zaśmiał.
- A Ciebie urzekły me białe włosy i wiktoriański styl?
Tym razem ja się zaśmiałam, choć to nie było śmieszne.

                                                                              ♥♥♥
Gdy podali nam menu, spojrzałam ukradkiem na mego przyjaciela. Wyszukiwał intensywnie coś na karcie. Zamówiłam naleśniki z truskawkami a Lysander jedynie herbatę.
- Powiesz mi czy naprawdę według Ciebie jestem ładna?- Spytałam niespodziewanie.
Lysander spojrzał mi prosto w oczy. Poczułam motylki w brzuchu. Nic nie powiedział i nie musiał.
Gdy zjadłam naleśniki, a Lysander wypił herbatę, tym razem, to on naskoczył na mnie.
- Uważam, że nie trzeba był ładnym aby być kochanym. Wystarczy na Ciebie spojrzeć, i już widać że jesteś niezwykłą osobą...- Podkreślił słowo 'niezwykłą' tak, aż się zarumieniłam. Od tego momentu zostaliśmy parą.                                
                                                                             ♥♥♥
Trzy dni później obudziłam się o dziesiątej. Szybko ubrałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do parku. Chciałam spokojnie przemyśleć ostatnie cztery dni. 
Nagle zauważyłam znajomego chłopaka, z jasną czupryną. Najwidoczniej także mnie zauważył, ponieważ podszedł do mnie i przywitał się z wielkim uśmiechem, który zawsze mnie rozweselał.
-Emma, cześć! Fajnie jest spotkać przypadkowo w wakacje kogoś znajomego!- Powiedział.
-Hej Nataniel! A ty nie w książkach przez całe wakacje?- zaśmiałam się jak łobuz. Najwidoczniej w ciągu roku szkolnego za dużo czasu spędzałam z Kastielem. Nie moja wina, że pan Farazowski, musiał wybierać osoby do projektów alfabetycznie. Ja miałam nazwisko na A a Kastiel na B. A tak szczerze, to dlaczego Nataniel jest pobity?!
Z kim się zadajesz, taki się stajesz.
To mój pierwszy rozdział. I co myślicie? Czy Emma spotka Kastiela? Może kogoś niespodziewanie? I co się stało Natanielowi?!

5 komentarzy:

  1. Ojej bardzo fajne ;). Ciekawe co się stało Natowi. Może walczy w MMA ? XD. I Lysander k jakoś mnie lekko zauroczył. Przez ciebie! Wolę Alexego ale... No wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS czekam na kolejny rozdział. Kiedy będzie ?! :o

      Usuń
    2. Sprawę Nataniela wyjaśnię w następnym rozdziale. Ja tak szczerze najpierw wolałam Nataniela ale odc 4 odcinka myślę o Lysandrze ♥. Kolejny rozdział za chwilkę będzie :)

      Usuń
  2. Rozdział świetny! Ale czy musiałaś prawie pod każdy moim filmikiem Słodkiego Flirtu dać do niego link? O.o

    OdpowiedzUsuń